Rodzinny wyjazd na turnus

W lipcu byłam na turnusie rehabilitacyjnym jak zwykle w ośrodku „Tratwa” z moją ukochaną rodzinką tj. z braciszkiem i rodzicami.  Pogoda nam dopisała, było bardzo ciepło i słonecznie. Chodziliśmy razem na spacerki po Steklinku i na plac zabaw. Najbardziej uwielbiałam kąpiele w basenie i zabawy w piaskownicy.  Mamusia była ze mnie bardzo zadowolona , gdyż nie brałam do buzi piasku :) , z czym ciągle walczyła.  Mój braciszek Marcelek  jeździł na koniku Igorze – zawsze był uśmiechnięty i radosny podczas jazdy.

Moje zajęcia przebiegały podobnie jak na każdym turnusie, najpierw zaczynałam od zajęć z logopedą lub pedagogiem, a kończyłam na Terapii Master. Najbardziej lubiłam chodzić do pani Żanety na zajęcia terapii ręki i zajęcia grupowe -  muzykoterapię.  Terapeuci chwalą mnie za to że robię coraz większe postępy i mówią że zrobiła się ze mnie gaduła :)   Opowiadam nawet śmieszne rzeczy żeby wszystkich rozbawić.  Największym moim osiągnięciem w ostatnim czasie jest umiejętność siadania z pozycji leżącej oraz wstawanie do klęku i próby raczkowania.

W niedzielę pojechaliśmy na wycieczkę do Ciechocinka.  Znajdują się tam tężnie – jest to konstrukcja drewniana do odparowywania wody z solanki. Wdychanie tych  oparów  ma działanie lecznicze jak przy inhalacji. Ja z braciszkiem czasami chorujemy więc takie wdychanie jest dla nas wskazane.

Ten turnus był wyjątkowy i bardzo się cieszę że byłam tam z ukochaną mamusią i tatusiem oraz braciszkiem.